Żyj Dobrze - na fali życia
Zbliża się jesień i pojawiły się refleksje...nad życiem. Nie tylko zobaczyłam ale bardzo mocno od dawna czuję jak bardzo zagubieni jesteśmy. Jak bardzo żyjemy przeciwko sobie, przeciwko życiu.
Nie wierząc w siebie, nie czując i nie rozumiejąc sensu życia, nie znając potęgi swojego ciała i praw które nim rządzą, swoją wewnętrzną moc oddajemy innym. Prawie 30 lat temu rozpoczęłam świadomą wędrówkę życiową nie tylko osobiście ale i zawodowo. W tamtych latach zachłysnęliśmy się nowymi trendami i nowinkami o zdrowiu fizycznym, psychicznym, szerokim strumieniem przypłynęła do nas paranauka – parapsychologia, ezoteryka, duchowość, tzw. NEW AGE. I tak do dziś rozszerza się ona coraz bardziej i bardziej, powstają co chwilę coraz to nowsze koncepcje, przekonania, wierzenia, nowe, modne określenia i nazwy – wektory, paradygmaty, kooperatywy, wdzięczność, bycie w procesie...Wykonujemy tytaniczną pracę ciągle się czegoś ucząc, zdobywamy wiedzę a ciągle nie ma w nas życiowej mądrości. Głowę mamy pełną wiedzy a bez mrugnięcia okiem potrafimy ranić innych oceniając ich, obrażając, walcząc, plotkując co ma bezpośredni wpływ na jakość naszego życia, na nasze samopoczucie, na naszą samoocenę.
Nieustannie zadajemy sobie pytania, roztrząsamy, analizujemy, grzebiemy się w przeszłości, której dawno już nie ma – bez ustanku siedzimy w głowie. Nawet tak błaha sprawa jak kolory, w które się ubieramy mogą stanowić problem i mogą być powodem sporów międzyludzkich. Jak ubierasz się kolorowo to wszystko z tobą w porządku, jak zakładasz czarny to jest z tobą źle, a jeżeli jeszcze nie to na pewno za chwilę skończy się to chorobą albo depresją. Czy naprawdę trzeba robić z siebie eksperta, stawiać w roli oświeconego i oceniać innych po ubiorze? My intuicyjnie otaczamy się kolorami. Gdy brakuje nam energii – sięgamy po czerwień, jak czujemy się lekko, radośnie i przyjemnie – wybieramy różnokolorowe ubrania, jeśli potrzebujemy być w uczuciach – przychodzi do nas zieleń, jak chcemy i potrzebujemy być w sobie, w środku, skupić się – wybieramy klasyczną i ponadczasową czerń. Ale tu na tym polu też jest wielu guru i gurek, które zrobią nam analizę i dodatkowo często jeszcze wzbudzą lęk (bo guru wie lepiej i widzi lepiej). Czy to jakaś gra? Zabawa? Celowe odciąganie nas od SIEBIE?
Patrząc na świat i ludzi mam wrażenie, że będąc dorosłymi zachowujemy się jak bezbronne dzieci, które ktoś bierze za rękę (tak jak w naszym dzieciństwie) i prowadzi nas tam dokąd on uważa, że nam będzie dobrze.
MY jesteśmy „namacalni” - fizyczni, materialni, czasami czujący swego ducha, widzący się w lustrze, czujący swoje ciało.To jest PEWNIK!
A wszystko inne może być ułudą, iluzją, którą ktoś chce nam wtłoczyć do głów by odciągnąć nas od tego co najistotniejsze...
Poświęcamy na te poszukiwania tyle cennego czasu (nie wiedząc ile go mamy), chodząc z wielkimi głowami, wypełnionymi niezliczonymi przemyśleniami i rozważaniami, kłócąc się i spierając kto ma rację, nie zauważając, że dar jakim jest Życie przecieka nam przez palce. Ciągle kręcimy się w kółko próbując uzdrowić to czego już fizycznie obok nas nie ma, co minęło a zostało w naszej pamięci, czasem osiadło też w ciele. Biegamy od jednego uzdrowiciela czy terapeuty do kolejnego, ciągle odtwarzamy zapisany w nas scenariusz – opowiadamy, płaczemy, jesteśmy smutni, odrzuceni, piszemy oczyszczające listy, wykonujemy niekończące się ćwiczenia, wpadamy w złość i agresję. To niekończąca się praca, ciągłe rozdrapywanie ran, niekończąca się frustracja, że znów ktoś nam nie pomógł i ciągle pozostajemy w tym samym punkcie – w dzieciństwie, w przeszłości. Często osoby, które nam pomagają w uzdrawianiu naszego życia same mierzą się z takimi samymi problemami jak nasze. Próbując pomóc nam uzdrowić nasze relacje z rodzicami, wybaczyć im, same dokładnie to w sobie uzdrawiają od wielu lat, nie mogąc ukoić swojego bólu. To ból dziecka, który nigdy nas nie opuścił bo nie pozwalamy mu na to ciągle do niego wracając. Dziecko nie miało mocy ale Ty już ją masz bo jesteś dorosły. Zostaw przeszłość, ZACZNIJ ŻYĆ i skup się tylko na tym byś TY był dobrym rodzicem dla swoich dzieci i nie powielał wzorców, które wyniosłeś z domu. To jest jedyne nasze zadanie.